Polecam

WebWave CMS

 

 

MOJA HISTORIA

 

 

Prokurator Magdalena Kind-Grynhoff na podstawie zeznań matki mojego syna oskarżyła mnie o molestowanie
mojego 3,5 letniego synka pozbawiając w ten sposób na okres 5 lat możliwości kontaktu syna z ojcem.
Do badania wyznaczyła psychologów rekomendowanych przez prof. psych. Marię Beisert posiadającą także wykształcenie prawnicze.

Zespół działał niezgodnie z prawem /art. 202 par.1 i 3 k.p.k./ Głównym obszarem badania były metody projekcyjne.

W trakcie badania nie wiedziałem jeszcze, że dzieje się to bezprawnie. Uważam, że to kluczowy element fałszywych oskarżeń zainicjowanych fałszywym doniesieniem matki mojego syna. Opinia jest korzystna dla mnie a jednak jej fragmenty posłużyły do spreparowania aktu oskarżenia na bezprawnych i absurdalnych podstawach.

W czasie postępowania odniosłem wrażenie, że wcale nie chodzi o możliwość skazania mnie lecz "przekopania się" przez moje życie i ujawnienie jakichś faktów, które opisane w sprawie karnej i przedstawione w Sądzie Rodzinnym wpłyną na jej przebieg oraz moje prawo do własnego dziecka.

Cytując klasyków - chodziło o znalezienie jakiejś "ciemnej plamy, jakiejś Panamy"  w moim życiu.

Pytanie retoryczne - i co, znalazło się?

 

Jeżeli ww prokurator oraz profesor psychologii i prawnik z góry powziętym zamiarem łamią prawo, to ich miejsce jest
w więzieniu.

Jeżeli robią to nieświadomie, to są nieukami we własnej dziedzinie i powinni być zwolnieni z pracy oraz funkcji biegłego
na przysłowiowy zbity pysk.

 

Absurdalność oskarżenia jest tym większa, że sąd rodzinny w Poznaniu powierzył mi wcześniej pełną władzę rodzicielską nad córką i zanim to się wydarzyło zostałem sprawdzony oraz przebadany pod każdym kątem z czego istnieje obszerna
i jednoznaczna dokumentacja. Najwidoczniej możliwość zamknięcia samotnego ojca i do tego psychologa klinicznego przyćmiła logikę rozumowania tej prokurator  i nie przyjmowała ona do wiadomości argumentów oraz faktów sprzecznych z wywodem matki mojego syna. Być może prokurator wykazała się niestarannością w swojej pracy i nie dotarła do tejże dokumentacji.
Samo przypuszczenie, że mężczyzna w 45 roku życia zostaje pedziem i krzywdzi syna jest w wyobraźni tej prokurator możliwe, natomiast sam proces w ocenie sądu nie miał nawet charakteru poszlakowego.

Wymieniona prokurator szybko przestała pojawiać się na rozprawach a w zastępstwie przychodzili inni prokuratorzy świecąc oczami za błędy koleżanki po fachu.

 

Prawdziwą zmorą sprawy karnej okazała się kurator mojego małoletniego syna, oskarżyciel posiłkowy adw. Justyna Engelgardt
w mojej ocenie przedłużając niepotrzebnie proces oraz wchodząc w konflikt z biegłymi dając popisy nieznajomości dziedzin
w których nie posiada wykształcenia i przygotowania.

Nota bene w nowej sprawie - tym razem w sprawie przeciwko matce mojego syna o której piszę dalej - również zapragnęła być kuratorem mojego syna. Złożyłem stosowne odwołanie do Sądu Okręgowego w Koszalinie i spodziewam się oczywistego rozstrzygnięcia z uwagi na stronniczość w sprawie poprzedniej oraz głębokie zaangażowanie po stronie matki mojego synka.

 

Podczas trwania procesu sąd karny wydał wyrok prawomocny pozwalający mi na spotkanie z synem w sposób wyznaczony przez sąd rodzinny.
Do spotkań nie doszło z uwagi na zawieszenie wszystkich spraw rodzinnych do czasu rozstrzygnięcia sprawy karnej.
Wszystkich z wyjątkiem jednej - matka mojego syna złożyła wniosek o zgodę sądu na wyjazd do Niemiec w celu osiedlenia się.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Drodzy Państwo, podstawową umiejętnością było, jest i będzie myślenie. Tyle tylko, że nie wszyscy o tym wiedzą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Naprawdę? Mój synuś nie jest związany z emocjonalnie z ojcem? A na tych zdjęciach z pierwszej strony to co na nich jest?

 

Od Sądu Rejonowego w Białogardzie otrzymałem przywilej zapłacenia za tę Waszą "opinię".

 

Jeżeli więź synka z ojcem jest już słabsza - to z jakiego powodu i kto się do tego przyczynił? Po trzech latach braku obecności ojca w życiu dziecka - czyli połowę jego życia - słabsza więź nie jest niczym dziwnym i należy pilnie to naprawić.

 

Co zatem postanowił Sąd w składzie SSR Jolanta Drachal?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To znaczy, że ocena Sądu była do kitu.

Nie chodzi o złudzenie zachowania jakiejś władzy rodzicielskiej na papierze ale rzeczywistą obecność w życiu chłopca.

Sędzia tego nie rozumie? We wniosku o wyjazd do Niemiec matka mojego synka podnosi, że będzie mieszkać na terenie Niemiec blisko polskiej granicy, posiada także rodzinę mieszkającą w Polsce. Od maja 2016 nie ma powodów dla odsunięcia mnie od synka a jednak dzieje się tak. Wniosek matki dziecka o zakaz kontaktów dla mnie nie został wycofany i trwa do lipca 2017 - uaktualnienie.

 


Sąd Rodzinny w Białogardzie SSR Jolanta Drachal wydała wyrok będący zgodą na ten wyjazd na podstawie jednej
i jednostronnej opinii RODK w Świdwinie pod moją nieobecność i pod nieobecność mojego pełnomocnika adwokata Jacka. P.

W przeddzień rozprawy powiadomił mnie telefonicznie o złym stanie zdrowia i zabiegu na kręgosłup /wg. Ackermanna/ oraz o tym, że posiada zwolnienie lekarskie od lekarza sądowego. Powiadomił o tym Sąd i rozprawa miała zostać przełożona. Niestety stało się inaczej i sąd wydał wyrok pozwalający matce dziecka wywieźć syna do Niemiec. Złożona później apelacja okazała się bezskuteczna i nie podniosła argumentu o zwolnieniu lekarskim pełnomocnika na ten dzień.

Tak się załatwia sprawy sądowe w Sądzie Rodzinnym a w dokumentach wszystko się zgadza.

W praktyce oznacza to, że wszelkie nowe sprawy rodzinne byłyby prowadzone na terenie Niemiec a jaką mam szansę na odzyskanie syna przed sądem niemieckim przy współudziale Jugendamtu odpowiedzcie sobie sami.

 

WŁADZA DEPRAWUJE A WŁADZA ABSOLUTNA DEPRAWUJE ABSOLUTNIE

 

Od maja 2016 jestem uniewinniony prawomocnym wyrokiem a przeciwko matce mojego syna toczy się postępowanie z art. 190 par.1 k.k. w sprawie gróźb karalnych kierowanych przeciwko mojemu małoletniemu synkowi.
W dniu 31 października 2016 wznowione zostaje postępowanie przed Sądem Rodzinnym w Białogardzie w spr. wniosku matki dziecka o zakaz styczności z dzieckiem/!!!/ kontaktów oraz ustalenie miejsca pobytu przy ojcu Rafale Chojeckim.

 

Logika nakazywałaby, że na rozprawie w dniu 31 października 2016 Sąd Rodzinny w Białogardzie SSR Jolanta Drachal podejmie następujące kroki w kierunku

 

  1. Wyda postanowienie o ustaleniu mojego małoletniego syna przy ojcu.
  2. Dołączy akta spraw poprzednich do sprawy głównej III Nsm 722/11 w których jest ewidentny kierunek zawłaszczenia dziecka przez matkę, wykluczenia ojca oraz izolacji syna od ojca a Sąd w tym składzie uczestniczył we wszystkich sprawach mojego syna dotyczących, lecz wiedzy tej do tej pory nie używa dla dobra dziecka.
  3. Z uwagi na to, że izolacja od jednego rodzica jest w polskim prawie definiowana wprost jako przemoc, powiadomi z urzędu prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa w działaniach matki mojego syna.
  4. Wyda wyrok o pozbawieniu lub ograniczeniu władzy rodzicielskiej matki mojego syna.
  5. Ustali kontakty matki z synem w warunkach monitorowanych z uwagi na manipulacje dzieckiem /vide sprawa z art.190 par.1/

 

Tak powinno się stać uwagi na dobro małoletniego synka, zapisy o równości praw ojca i matki oraz kobiety i mężczyzny w Konstytucji RP oraz wynikających z niej aktów prawnych. Może być jednak tak, że na terenie Białogardu wymienione akty prawne się nie przyjęły i Sąd w tym składzie może podjąć inne decyzje.

 

27 października 2016

Do rozprawy w dniu 31 października /choć termin znany był już w sierpniu 2016/ nie dojdzie z uwagi na wniosek strony o zmianę terminu - na 7 grudnia 2016.

Dla mnie jako ojca jest to bolesne ponieważ w dniu 1 listopada minie dokładnie 5 lat jak mój synek jest bez taty.

Po uniewinnieniu myślałem - że matka mojego synka ucieszy się - że jego tata nie jest pedofilem i czym prędzej skontaktuje się
ze mną i pospieszy z nim do mnie - w swej trosce o dziecko i jego więź z tatą. O naiwności...

Nowy termin w Sądzie Rodzinnym wyznaczony został na 7 grudnia 2016. I tak mija bezpowrotnie czas dzieciństwa mojego synka.

 

27 października 2016

Kurator mojego małoletniego synka i oskarżyciel posiłkowy adwokat Justyna Engelgardt wniosła nawet kasację od prawomocnego wyroku uniewinniającego do Izby Karnej Sądu Najwyższego. Dziś otrzymałem stanowisko Prokuratury Okręgowej w Poznaniu
w tej sprawie - co definitywnie wyczerpuje temat tego fałszywego oskarżenia. Koniec popisów, nieuki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

23 grudnia 2016

Na rozprawie w dniu 7 grudnia 2016 dowiedziałem się, że mama mojego synka nie zgadza się na jakikolwiek jego kontakt ze mną ponieważ się nie zgadza albowiem nie wyraża zgody.

Ponadto dowiedziałem się, że do męża Pani K. mówi pappi czyli tatuś.

Jego mama nie widzi w tym jakiegokolwiek problemu i w ogóle nie rozumie o co chodzi.

Nadal dąży do wymazania mnie jako ojca z życia a nawet pamięci dziecka.. Nie dostrzega niebywałego okrucieństwa w swoim postępowaniu.

 

Nieprawidłowości w polskim systemie prawnym od afery Amber Gold do spraw rodzinnych mają swoje przyczyny,

do których odnosi się staropolskie przysłowie KRUK KRUKOWI ŁBA NIE URWIE.

Jutro wigilia zatem Wesołych i Radosnych Świąt.

 

5 lutego 2017

Od rozprawy z 7 grudnia 2016 minęły prawie 3 miesiące... I na chwilę obecną nic... Nadal nie widziałem mojego synka.

W dniu 3 lutego skończył  właśnie 8 latek. Wszystkiego najlepszego syneczku.

 

10 lutego 2017

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11 lutego 2017

Ponieważ wyczerpane zostały wszelkie formy odsunięcia mnie od syna jak: eliminacja mnie z dokumentacji przy urodzeniu, zerwanie uzgodnień dot. kontaktów, odcięcie od mojej rodziny, brak informacji o zdrowiu i rozwoju dziecka, wykluczenie ze współdecydowania o sprawach dziecka wreszcie... wywiezienie go za granicę przez matkę oraz fałszywe oskarżenie

o molestowanie seksualne postanowiłem złożyć oświadczenie jak następuje:

 

Ja Rafał Chojecki nie mam tendencji samobójczych i nigdy ich nie miałem. Jestem w dobrej kondycji psychofizycznej.

Nie byłem leczony psychiatrycznie i nie używam oraz nie używałem żadnych leków mających wpływ na moją świadomość oraz logikę w procesie myślenia. Nie zamierzam targnąć się na swoje życie.

 

 

11 marca 2017
Wziąłem dziś udział w programie Studio Polska na żywo w Warszawie na Woronicza 17.
Tematem wiodącym miała być alimentacja dzieci, choć jest jest to tylko fragment spraw rodzinnych. W studiu zebrały się naprawdę wartościowe osoby, których wypowiedzi mogłyby posłużyć do wypracowania sensownych rozwiązań legislacyjnych.

Niestety, zabrakło w studiu Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich - ich fotele stały puste. Najwyraźniej nie są oni zainteresowani tematem.
Nagromadzenie emocji było bardzo duże i program posłużył raczej do ich skanalizowania niż przygotowania rozwiązań poprzez publiczne konsultacje społeczne. Zamierzałem rozwinąć wypowiedź posłanki Barbary Chrobak z Ruchu Kukiz15, która powoływała się na szwedzki system prawny.

 

Nie udało się zrobić tego w programie zatem czynię to teraz.
Szwecja posiada bardzo dobre rozwiązania prawne dotyczące sfery rodzinnej. Wynika to z poczucia głębokiej podmiotowości obywatelskiej pomimo szalejącego w tym kraju marksizmu kulturowego.
W Szwecji obowiązuje prawo, dzięki któremu w sytuacji rozpadu związku wprowadzana jest automatycznie opieka naprzemienna dzieci jako najlepsze z możliwych rozwiązań.

Mówi o tym wyraźnie prof. Trzęsowska-Greszta na filmie z wystąpienia w Sejmie RP. Przy opiece naprzemiennej dziecko nie ponosi szkody w wyniku rozpadu związku zachowując więź z obojgiem rodziców.
W razie gdy jedno z rodziców zmienia miejsce zamieszkania powyżej 100km, to dzieci pozostają przy rodzicu pozostającym
w swoim miejscu zamieszkania i naprawdę nie ma znaczenia czy jest to matka czy ojciec.
Miałem możliwość pośrednio obserwować taką sytuację podczas mojego pobytu w tym kraju.
Niestety, w Polsce wszelkie konsekwencje materialne i organizacyjne rozstania niemal zawsze ponosi mężczyzna a alimentacja stanowi wtórną korzyść z rozstania.
Gdybyśmy przyjęli rozwiązania podobne, ograniczyłoby to uznaniowość Sądów Rodzinnych co do tego, co jest tzw. "dobrem dziecka" a także zmniejszyłoby liczbę spraw alimentacyjnych i okołorozwodowych.
Jak rozumiem, lobby sędziowsko-prawnicze nie jest tym w Polsce zainteresowane. Mniej uznaniowości i konfliktów = mniej pieniędzy.
Nie ma się co dziwić, skoro w Polsce podwaliny systemu prawnego współtworzyły elity jak na zdjęciu poniżej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Za lat kilka powstaną nowe takie tabla z nowymi twarzami.

 

MY OJCOWIE, NIE ZAPOMINAMY, NIE WYBACZAMY.

 

 

24 marca 2017

Panie Ministrze Ziobro, zapraszamy do naszej Białogardzkiej Republiki Bananowej.

Pozwolę sobie zaprosić Pana do wizytacji zapoznając z moją sprawą osobnym pismem. Rafał Chojecki

 

PS.1 Film z ministrem Ziobro stał się prywatny, w zamian zamieszczam film z kimś, kogo życie nieco naprostowało.

Przed nami sędzia Żurek we własnej osobie.

 

PS.2 Film z Panem sędzią Żurkiem postanowiłem zdjąć ze strony, ponieważ niewątpliwe cierpienie w postaci niewidzenia dziecka przez miesiąc czy dwa - o którym mówił w filmie ma się nijak do tego, co spotyka ojców nie będących sędziami czy prawnikami.

 

 

1 czerwca 2017

Dziś dzień Dziecka. Kolejny Dzień Dziecka bez dziecka...

Składając życzenia myślę tylko o tym, aby dzieci zachowały swoją niewinność i wewnętrzne światło poznając świat dorosłych.

Aby nie musiały zbyt wcześnie stawać się dorosłe, gdy jedno z rodziców w nienawistnym szale pragnie zrealizować jakiś obłędny plan mający pozory szczęśliwego życia. W rzeczywistości jest sprowadzeniem prawdziwego piekła na wszystkich.

Pora zatrzymać to szaleństwo i dążenia do zawłaszczenia dziecka, pozbawiając je kochającego rodzica.

 

Na dzień 23 czerwca 2017 zostało wyznaczone moje spotkanie z synusiem. Zatem ponad połowa jego życia minęła bez taty.

Pięć lat, siedem miesięcy i 20 dni. Dzieci, to najcenniejsze co mamy. Cały czas myślę o synku. Czy mnie jeszcze pamięta?

 

23 czerwca 2017

Dziś Dzień Ojca. Kolejny Dzień Ojca bez dziecka.

Spotkanie wyznaczone na dziś nie doszło do skutku, ponoć z uwagi na chorobę drugiego dziecka Pani K. Prawdziwy pech...

Nowy termin za pół roku, około stycznia.... ale właśnie dowiaduję się, że 11 września.

Zdaje się, że w końcu niektóre instytucje powoli przejrzały na oczy...

Ale mój synuś pójdzie już do kolejnej klasy i co wtedy? Pani sędzia tak łatwo i bezkrytycznie pozwoliła go wywieźć za granicę a czy potrafi go sprowadzić z powrotem??

Do tej pory zespół RODK Świdwin oraz sędzia przyczynili się do usankcjonowania przemocy poprzez izolację od rodzica.

Czyli nic nowego w polskim sądownictwie rodzinnym. Zacytuję ministra Z. Ziobrę: "gorzej już być nie może".

I ja wierzę Panu Ministrowi.

 

Jeżeli Państwo biegli ze Świdwina oraz sędzia sobie nie radzą, to powinni zmienić pracę. Mamy w kraju prężnie działające Urzędy Pracy. Można teraz łatwo zrobić kurs zawodowy finansowany z Unii Europejskiej, w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki

- na przykład bukieciarza czy psiego fryzjera i spróbować swych sił w nowej roli.

 

A teraz zupełnie serio.

Jeżeli jest możliwe, że prokurator skarży na podstawie czyichś wypocin demolując życie niewinnemu człowiekowi,

oskarżyciel posiłkowy - kurator - co chyba się szaleju najadła przedłuża postępowanie w nieskończoność i w swej bezstronności popełnia nawet wniosek kasacyjny, sędzia rodzinny dopuszcza do wywiezienia dziecka za granicę i w praktyce nie zauważa przemocy matki. Zakładam przy tym, że sędzia powinien występować w obronie praw dziecka i płaci mu państwo polskie czyli my
a nie jakaś fundacja która korzysta z subwencji rządu niemieckiego.

Jeżeli ktokolwiek wytłumaczyłby mi te kolejne zbiegi okoliczności w sposób inny niż "obrzydliwa teoria spiskowa" to byłbym zobowiązany.

 

Może być bowiem tak, że niektórzy pracownicy wymiaru sprawiedliwości za pieniądze polskiego podatnika zbierają w sprawach przekrojowych tzw. informacje wrażliwe o polskich obywatelach na przykład dla  MOSSADU, BND lub dla jakiejś Obediencji.

To oczywiście jedna z hipotez, którą powinny sprawdzić polskie służby.

W mediach propaganda w zakresie tzw. alternatywnej ekspresji seksualnej oraz narkotyki to tylko okazja żeby splugawić młode pokolenie. A potem, gdy ktoś znalazłby się w sytuacji takiej jak ja - to nawet jeżeli nie trafi za kraty to dziecka już nie zobaczy.

 

Poza tym warto wiedzieć, że na uczelniach humanistycznych, wydziałach psychologii oraz wśród psychologów i genderologów różnej maści jest pewna istotna grupa członków żydowskiej loży B'nai Brith. Rozwiązanej przez Prezydenta Ignacego Mościckiego jako antypolska oraz antypaństwowa a reaktywowana za zgodą Lecha Kaczyńskiego.

Uważam, że jest to ciekawy trop w sprawach, w których jedną ze stron nie są Polacy, ważną rolę odgrywają badania psychologiczne oraz w sprawach z nadreprezentacją osób o niesłowiańskim pochodzeniu.

 

20 lipca 2017

Chcąc skontaktować się z moim synkiem wystąpiłem do Pełnomocnika matki mojego syna o aktualne dane adresowe oraz numer telefonu bowiem ten podany w sprawach rodzinnych jest nieaktywny. Na chwilę obecną nie otrzymałem tych informacji ponieważ Pełnomocnik nie otrzymał zgody swojej mandantki.

Zarzucano mi, że aktualnie nie kontaktuję się z synem ale miejsce pobytu i nr telefonu nie zostało mi do chwili obecnej udostępnione. Najwyraźniej tak ma być a upływający czas ma zniszczyć moją więź z synem.

Na koniec krótka refleksja. Kto kochający swoje dziecko potrafiłby normalnie żyć i funkcjonować gdy zabrane zostanie dziecko na tak długi czas? Budować związek, efektywnie pracować, zarabiać pieniądze i planować dobrą przyszłość dla siebie?

Nie mam wątpliwości, że cała ta sytuacja miała zranić mnie i wykrwawić w każdy możliwy sposób.

Nie jestem ani pierwszy i zapewne nie ostatni który tego doświadcza. Dlatego dla tych, którzy będą po mnie piszę tę stronę.

System prokuratur i sądownictwa rodzinnego nie działa właściwie.

 

24 sierpnia 2017

 

Myślałem, że w wakacje będę pisał już EPILOG całej sprawy, jednakże do rozstrzygnięć pozostało jeszcze trochę czasu.
Matka mojego synka nie stawiła się z nim w dniu 23 czerwca 2017 na badanie w Koszalinie, mam nadzieję że stawi się 11 września.
Ponieważ w lipcu spóźniłem się z zapłatą alimentów matka mojego syna wystąpiła do komornika o wyegzekwowanie kwoty.

Oczywiście należność uregulowałem z odsetkami jak poprzednio gdy wystąpiło opóźnienie.

Zyskałem jednak dzięki temu adres, pod którym zamieszkuje mój synuś w Niemczech.

Pomimo tego, że jego matka podtrzymuje bezpodstawnie wniosku o Zakaz Kontaktów moich z synem, postanowiłem napisać do mojego malca list. Bardzo to przeżyłem i ręce mi się trzęsły. Mam nadzieję że jego mama przeczyta mu gdyby miał z tym kłopot,
no i w ogóle że odbierze i przekaże tę korespondencję.

 

11 września 2017

Nareszcie spotkałem synusia mojego. Przed wspólnym badaniem psychologicznym w świetlicy... Listu nie otrzymał do chwili spotkania. Pięknie wyrósł i rozpoznał mnie. Musiałem się pilnować aby nie zawładnęły mną emocje. Pomimo okoliczności badania

wspaniale spędziliśmy czas i pod koniec dnia kilkukrotnie przytulił się do mnie. Przy pożegnaniu wziąłem go na ręce.

Obiecałem, że tato jest i zawsze będzie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Created with WebWave CMS

Ta strona została stworzona za darmo w WebWave.
Ty też możesz stworzyć swoją darmową stronę www bez kodowania.